Wybierzmy klub roku, czyli nie dla Polaków…


W komunikatach na stronie PZHT pojawiła się po cichu informacja o piątej edycji konkursu na klub roku organizowanym przez EHF. Wszyscy, którzy mieli cokolwiek do czynienia z hokejem na zachodzie zgodzą się chyba, że do poziomu organizacyjnego klubów w wielu krajach Europy brakuje nam lat świetlnych. O sukcesy może być więc niezmiernie ciężko.

Oczywiście do europejskiego poziomu organizacji w świecie sportu brakuje nam wiele w dużej mierze ze względu na opóźnienie gospodarcze i organizacyjne. Nie wszystko można jednak tłumaczyć tym faktem. Wiele problemów tkwi w mentalności działaczy i niektórych zawodników, którzy nie do końca rozumieją gdzie – poza ciężką pracą – leży klucz do sukcesu.

Kluby niemiecke, holenderskie czy hiszpańskie poza olbrzymią infrastrukturą, której nie można porównywać z tą jaką do dyspozycji mają nasze krajowe drużyny zupełnie inaczej rozumieją hokej. Zaczyna się to już na szczeblu treningów z dziećmi, a na życiu społecznym klubu kończy. Można powiedzieć, że w Polsce były już próby pójścia w kierunku zachodnim poprzez maksymalizację sfery społecznej – bardzo ważnej także w kontekście budowania drużyny. O nich jednak za moment.

Kolejna sprawa to praca z młodzieżą. Jedni jak Grunwald Poznań nie pracują z nią prawie wcale, inni pracują, ale jakieś krótkie szkolenie w Niemczech czy Holandii wcale by im nie zaszkodziło. O ile na zachodzie dzieci poprzez hokej bawią się i wyrabiają sprawność ruchową, a dopiero później następuje wyławianie tych bardziej utalentowanych, o tyle u nas już od najmłodszych lat stawia się na rywalizację i wygrywanie.

Do końca życia utkwi nam w pamięci obraz meczu juniorów młodszych w Gnieźnie, gdzie trener tak krzyczał i wyzywał swoich kilkuletnich podopiecznych, że Ci bali się w ogóle wychodzić na boisko i z ulgą przyjmowali decyzję o umieszczeniu ich na ławcę rezerwowych. U nas tego typu trenerów jest wielu – na zachodzie z takim podejściem szkoleniowiec pożegnałby się z klubem następnego dnia. Presję budują także rodzice, czego niejednokrotnie doświadczyliśmy obserwując czy sędziując turnieje dzieci. Niektórzy zapominają chyba, że „przykład” dawany w domu potem ma odzwierciedlenie w postawach boiskowych.

O samym poziomie trenerów będzie można jeszcze napisać kiedy indziej przy wsparciu autoryterów w tej materii, jednak nie ulega wątpliwości, że podejście do prowadzenia zajęć może być dla większości polskich klubów dyskwalifikujące.

Oczywiście nie można pisać tylko w kontekście negatywnym. Ostatnimi czasy na hokejowej mapie Polski pojawiły się kluby, w których atmosfera zmierza do tej, jaką możemy obserwować w klubach zagranicznych. Ciekawe treningi, urozmaicone życie towarzysko-społeczne, które trwale związuje zawodnika z klubem, zintensyfikowane kontakty zagraniczne – to okazało się przyczyną niespodziewanego sukcesu Warty Poznań, ktory przyszedł do „Zielonych” w zeszłym roku między innymi dzięki Dariuszowi Markiewiczowi.

W każdym razie jeszcze długo dopóki nasi zawodnicy będą prezentowali mentalność polegającą na KONIECZNOŚCI przyjazdu na trening i jak najszybszym ucieknięciu z niego, a trenerzy i działacze nie będą umieli zapewnić im atrakcyjnej oferty społeczno-socjalnej, która nie okaże się alternatywą dla pójścia na całonocną popijawę, wówczas o skutecznym kandydowaniu jakiegokolwiek klubu w Polsce do miana klub roku będziemy mogli zapomnieć. Nie można się więc dziwić, że konkurs na klub roku został na stronie PZHT schowany w jednej z zakładek. Tutaj pełne poparcie. Większych szans w rywalizacji nie mamy. W minionych latach zwyciężali Austriacy, Szwajcarzy, Belgowie i Holendrzy.

Swoją drogą – kończąc już –  z tym spożywaniem alkoholu między Polską, a krajami Europy Zachodniej jak Holandia czy Niemcy, to nie jest tak, że tam najlepsi wiodą życie mnichów i nie wiedzą co to całonocna zabawa przy alkoholu. Wiedzą to doskonale, ale po pierwsze wiedzą kiedy można, a kiedy nie, po drugie natomiast łatwiej wybiera się reprezentację kraju spośród dziesiątek tysięcy, aniżeli spośród kilkuset i tego nie przeskoczymy na przestrzeni wielu lat…

Advertisements

One thought on “Wybierzmy klub roku, czyli nie dla Polaków…

  1. dokładnie o to chodzi! lepiej tego ująć nie można!! bierzmy sie do roboty bo jezeli od dolu nie zaczniemy tego zmieniac sami to u gory nic nie zrobia bo im to pasuje ze hokej nie ma rozglosu… mozna spokojnie wałki robic i nikt sie do tego nie przyczepi!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s