Hokejowi emigranci


Gdyby podejść do naszego hokeja bardziej socjologicznie możemy powiedzieć, że w ostatnich latach nasza dyscyplina przeżywała dwie fale hokejowej emigracji. Pierwszą, która dotknęła nas po IO w Sydney oraz drugą, która ma miejsce właśnie teraz.

Jakiś czas temu na grę poza granicami naszego kraju zdecydowało się kilkunastu naszych zawodników z kadry bądź jej bezpośredniego zaplecza, którzy zdecydowali się głównie na wyjazd do Austrii. Do dzisiaj właśnie Austria jest najpopularniejszym kieruniem naszej emigracji, ale co warto zauważyć nie jest kierunkiem jedynym. Po pierwszej „sydneyowskiej” fali wyjazdów z naszego kraju w ostatnich dwóch latach aż po dzień dzisiejszy obserwujemy falę drugą. O nieco innej charakterystyce i znacznie większą.

Praktycznie wszyscy nasi zawodnicy i zawodniczki, którzy zdecydowali się na wyjazd z kraju wymienią jeden główny powód swoich decyzji. Znudzenie i brak zgody na to, co dzieje się w polskim hokeju. Zapewne gdyby nasza dyscyplina przyciągała jakichkolwiek kibiców, reklamodawców i media, to nasi gracze nie decydowaliby się na te hokejowe ucieczki. Optymizmem nie napawa poziom, stan obiektów, często zła atmosfera w klubach czyli tak zwane polskie piekiełko.

Druga fala emigracji, o której wspomnieliśmy praktycznie rozbiła klubowy hokej kobiet w kraju. Nie jest to oczywiście wina tych, które wyjechały. Joanna Wieloch, Sylwia Krug, Paulina Okaj, Marlena Rybacha, Natalia Wiśniewska – jeśli ktoś został przypadkowo pominięty – przepraszamy. Z kraju wyjechał trzon naszej repezentacji co niewątpliwie wpłynęło pozytywnie na poziom kadry (doświadczenia międzynarodowe nawet w nienajmocniejszych ligach procentują), z drugiej jednak strony obniżyło poziom rozgrywek krajowych.

Podobną sytuację obserwujemy w hokeju mężczyzn. Po grupie z pokolenia Marcina Nyckowiaka, Tomasza Szmidta, Marcina Pobuty, Aleksandra Korcza i kilku innych, na wyjazd zdecydowali się młodzi. Łukasz Domachowski, Maciej Janiszewski, Bartek Żywiczka, Mateusz Siejkowski, Michał Nowakowski – wszystko to gracze, którzy albo w kadrze występują, albo występowali, albo też w każdej chwili mogą się do niej załapać.

Gdy do grona tego dodamy Arkadiusza Matuszaka i zapewne kilku innych, którzy przymierzają się do wyjazdu o czym wiemy z pierwszej ręki, wówczas zostaje nam niewiele. Może to i dobrze dla reprezentacji kraju – tak jak w przypadku kobiet. Gdzie bowiem taki Michał Nowakowski zdobędzie tyle doświadczenia jeśli nie w Holandii?

Gdy całą grupę uzupełnimy zawodnikami, którzy pokończyli kariery, choć wcale nie byli jeszcze w wieku, który nakazuje im skończyć z hokejem, obraz naszego hokeja ligowego nie jest różowy.  Poziom rozgrywek obniża się drastycznie. Przyznają to w rozmowach zawodnicy, trenerzy i sędziowie. Ważne role w swoich drużynach zaczynają odgrywać zawodnicy łagodnie mówiąc przeciętni, którzy kiedyś co najwyżej pełnilby rolę graczy z pogranicza ławki rezerwowych i pierwszego składu.

Wszyscy pamiętamy czasy, w których Poczctowiec Poznań należał do ścisłej europejskiej czołówki. Gdy na boisko wychodziła tamta drużyna, niepewnie czuli się Niemcy, Holendrzy czy Hiszpanie. Dziś niepewnie czują się Polacy, ale w pojedynkach z Rosjanami, Irlanczykami czy Austriakami i wcale nie zapowiada się na to, aby scenariusz ten miał ulec zmianie.

W tym roku choćbyśmy czarowali statystyki na wszystkie możliwe strony, wiemy już że za rok w EHL zagra jedna polska drużyna. Druga wystąpi na zapleczu właśnie z przedstawicielami Austrii, Szwajcarii, Włoch i innych hokejowych krajów drugiej, a czasem i trzeciej kategorii. Smutne jest to, że przy emigracyjnych osłabieniach, które nas dotknęły, wcale nie jest pewne, że punktów na zapleczu nazbieramy dużo. Kwestia awansu i powrotu do EHL nie jest wcale pewna.

Niestety proces degradacji hokeja ligowego będzie nadal postępował. Z ogólnym krótkofalowym zyskiem dla polskiej kadry i ogólną długofalową stratą dla polskiego hokeja. Młodzi zawodnicy wchodzący do dyscypliny coraz mniej mają bowiem autorytetów, których mogą w meczach ligowych podpatrywać.

Cóż. Obraz ten nie zmieni się dopóki liga nie zostanie drastycznie zreformowana. Mecze o nienormalnych godzinach, brak sponsora rozgrywek, niezrozumiały, skostniały regulamin, stosunkowo mało spotkań pomiędzy poszczególnymi drużynami, wreszcie tworzenie całej oprawy wokół meczu nie na wzór holenderski, czy niemiecki gdzie spotkanie jest świętem i piknikiem, na który przychodzi liczna lokalna społeczność, a na wzór typowo polski – wypracowany autorsko przez nas.

Rywalizacja za wszelką cenę, często nie do końca fair, z otoczką mnóstwa pseudoprzepisów, za które klub może otrzymać tylko kary finansowe. A to za brak chłopców do podawania piłek, a to za brak jakiejś flagi, czy spikera, który często nie jest przygotowany do swojej roli…

Wybaczcie brak optymizmu. Pewie nieuzasadniony, a wszystko to wina brzydkiej pogody za oknem.

Reklamy

11 thoughts on “Hokejowi emigranci

  1. jednym słowem ta strona to jedna wielka krytyka hokeja. a celem autorów wydaje się tylko zniechęcenie kibiców do przechodzenia na mecze. dziękuję

  2. Hokej to moja ulubiona dyscyplina i nic mnie nie zniechęci. Swojemu Pomorkowi będę kibicował zawsze, chociaż rzeczywiście najlepsi odchodzą, bo w Toruniu nie ma warunków do uprawiania hokeja. Liczę się z tym że trzeba będzie zapomnieć o podium, do którego Pomorek zaczął już nas przyzwyczajać. Dla mnie przyczyna katastrofalnego stanu hokeja w Polsce wynika z działań, a raczej braku działań ze strony PZHT. Najważniejszym osobom w związku tak się fotele spodobały, że nawet nie poderwali z nich tyłków by przyjść na finał i wręczenie medali. Panie anonimowy, jak tych ludzi można nie krytykować? Tylko czy wina nędzy w Pomorzaninie i innych klubach leży wyłącznie po stronie PZHT? Działacze Pomorzanina tylko narzekają. Mam pytanie – co zrobili żeby ściągnąć sponsorów? Siedzieć, nic nie robić i marudzić. Czy na tym ich działalność się kończy? Jeśli coś robią to niech mi wybaczą pomyłkę. Oni sami o swoich działaniach nie informują, media też milczą. Jest na stadionie tyle miejsca na reklamy, tylko trzeba się nałazić i do drzwi pukać. Jest tyle różnych firm w Toruniu, coś musi się znaleźć. Były czasy sukcesów Pomorka. Czy na pewno zmarnowane? Proszę o informacje w tej sprawie. Pozdrawiam.

    • Jeśli to takie łatwe (chodzić od drzwi do drzwi i pukać), to nic prostszego tylko zostać działaczem Pomorzanina i załatwić sponsorów.

      • Nie mówię że to łatwe. W bęben umiem trzy po trzy pukać to i w drzwi bym pewnie zapukał. Bóg obdarzył mnie donośnym głosem to krzyczę i śpiewam żeby zagrzewać naszych do boju, ale to raczej w poważnej rozmowie nie jest argumentem. Od kibica zaangażowanego w doping, do odpowiedzialnego działacza sportowego to jeszcze daleka droga. Owszem mogę potowarzyszyć jak komuś brakuje odwagi, jestem do dyspozycji. Mówiąc zostań działaczem, możesz równie dobrze powiedzieć zostań hokeistą albo trenerem. Trzeba człowieka kompetentnego z wiedzą i uprawnieniami. Baep ddtych

  3. Zapraszam do Siemianowic,tam jest wypas.Na początek negocjujesz kontrakt potem wybierasz mieszkanie (dzielnica do wyboru) jak się rozpakujesz idziesz wybierać sprzęt do treningu.Boisko do dyspozycji o każdej porze, zimą hala. Wstęp na basen,saune siłownie.Samochód hmmm tu jest troche wiochy mają być ale po nowym roku.Praca dla żony przedszkole dla dzieci tylko grać.Same plusy i tylko jeden nieistotny szczegół……… za wszystko musisz zapłacić z własnych pieniędzy!!!!

  4. Witam Prohokej nie ma misji propagowania hokeja tylko pisania o nim takim jakim jest i uważam, że to normalne. Nie można zachwycać się na meczu zawodnikami przeciętnymi, którzy są obecnie w Polskiej lidze, poza Grunwaldem i kilkoma zawodnikami w innych klubach. Kiedyś super było popatrzeć na mecze Grunwaldu z Pocztowcem, to były czasy kiedy rzeczywiście hokej reprezentacyjny w Polsce stał na dość wysokim poziomie. Teraz aż mi się nie chce chodzić na meczu w Gnieźnie kiedy Grunwald przyjeżdża z trzech powodów:
    1. Wynik znany przed meczem
    2. Nie lubię bezradności Startu
    3. Brak motywacji ze strony zawodników z Gniezna
    Wszystkiemu winni są trenerzy, którzy po prostu nie trenują swoich zespołów w odpowiedni sposób, nie może tak być, iż co trening trenuje się przez 15 minut- rozgrzewka, 20 minut strzał i reszta to tzw. „mała gra”. Te treningi nic nie wnoszą do rozwoju zawodnika. Dzisiaj w hokeju liczy się szybkość, umiejętność wykonywania krótkich rogów i taktyka. Miałem przyjemność trenować przez 3 tygodnie w Uhlenhorst Mulheim i współpracować z trenerem Andre Heening’iem oraz Sven’em Mainhardt’em i wtedy na tych krótkich testach rozwinąłem się bardziej pod względem hokejowym niż przez 5 lat w Polsce. Przytakną mi wszyscy zawodnicy, którzy byli lub są za granicą i mają bądź mieli kontakt z fachowcami.
    Pozdrawiam i spełniajcie swoją misję drodzy redaktorzy Prohokeja

  5. Witam wszystkich także z „emigracji”, choć dla mnie Niemcy nie są czymś zbyt obcym:)

    Po pierwsze gratuluję nowej formy. Moim zdaniem takiego bloga brakowało. Sam nawet o czymś takim myślałem po HMŚ w Poznaniu. Nawet miałem zaklepaną domenę „koniecpzht.pl”. Dlatego cieszę się, że powstał blog na stronie prohokej.pl. Przeczytałem felietony autorów i jestem pozytywnie zaskoczony odwagą i trafnością wypowiedzi. Uważam, że opisywanie wydarzeń na podstawie tekstów przesyłanych np. przez kluby, często upiększa szarą rzeczywistość. A celem nadrzędnym powinna być walka z patologią działaczowstwa, które perfidnie wykorzystuje hokej do ustawiania siebie, swoich rodzinek i kolesiów. Mam takie zdjęcie zrobione w Poznaniu podczas HMŚ, na którym tow. Cichy siedzi w loży pzht ze swoją rodzinką. Normalnie samotny Breżniew (polskiego hokeja) przyjmujący defiladę na Placu Czerwonym… Niestety problem hokeja w Polsce to nie tylko „góra” czyli pzht. Problemem działacze czy trenerzy BMW (bierny, mierny ale wierny), którym ten układ bardzo pasuje, ponieważ czerpią różne korzyści. W hokeju polskim brakuje dopływu świeżej krwi. Dlaczego? Jeżeli pojawia się ktoś nowy, szybko zostaje zniechęcony do dalszego działania, albo też widząc patologię, natychmiast się wycofuje. Inną rzeczą jest bariera wejścia w postaci braku mozliwości uzyskania kwalifikacji do prowadzenia zajęć z młodzieżą. To wszystko powoduje, że struktura hokeja w Polsce jest całkowicie skostniała, tzw. „środowisko” maksymalnie skostniałe i zamkniete na nowości z zewnątrz. Dlatego też tow. Cichy czuje się absolutnie bezkarny i nietykalny.

    Wyjachałem do Niemiec w interesach i postanowiłem zabrać ze sobą rodzinę. Początkowo nawet nie planowałem angażować się tutaj w hokej, ale okazało się, że byłoby to poprostu nie fair. Moje dzieci trenują i grają w zespole HC im TSG Heilbronn. Klub rozwija się bardzo prężnie i potrzebna jest każda para rąk do pomocy. Nie mogłem zatem tylko stać z boku i patrzeć jak inni społecznie pracują z dziećmi i młodzieżą, gdy sam mam już tak wiele doświadczeń związanych z hokejem. Dzięki doskonałemu zrozumieniu z szefową szkolenia młodzieży w klubie, krok po kroku doszliśmy do wniosku, że poprowadzę od nowego roku już jako trener z niemiecką licencją zespół dziewcząt A. Zostałem włączony do sztabu szkoleniowego, wziąłem udział w bardzo interesującym sympozjum trenerskim na akademii trenerskiej w Kolonii i miałem okazję osobiście zapoznać się z trenerem żeńskiej kadry Niemiec. W klubie zacząłem pracę z drużyną dziewcząt B, z której połowa zawodniczek trafi do drużyny A. Jestem oczarowany otoczką hokeja w Niemczech, który traktowany jest jako miejsce spotkań i sposób na czas wolny dla całych rodzin. Nawet nasza aklimatyzacja w Heilbronn przebiegła błyskawicznie dzięki kontaktom i wsparciu ze strony wielu obcych ludzi, dla których nasze dołączenie do klubu było czymś niesamowitym i traktowanym jako „magic”. Dzieci niemieckie błyskawicznie zaakceptowały nasze dzieci, mimo bariery językowej. I co najciekawsze: wszyscy uważają, że Polacy to świetni hokeiści (m.in. na podstawie hokeja halowego i polskich zawodników w Rheydter SV). Najciekawsze jednak jest uderzające podobieństwo między TSG Heilbronn i UKH Iuventa w kwestii pracy i organizacji klubu!

    Postaram się napisać kilka felirtonów na temat hokeja w NIemczech na łamach bloga prohokej.pl.

    Pozdrawiam wszystkich prawdziwych zwolenników i fanów hokeja!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s