Okiem Massiego – część I


Do naszej fantastycznej Kadry trafiłem w 1999 roku, na początku przygotowan do mega ważnej imprezy jaką był turniej przedolimpijski w Osace. Przygotowania zaczynaliśmy od trzech tygodni obozu wypoczynkowego w COS Cetniewio, gdzie chłopacy leczyli kontuzje i ładowali akumulatory do kolejnego zgrupowania w COS Wałcz, gdzie przygotowywalismy się kondycyjnie przez prawie dwa tygodnie.

Pamiętam jak dziś, że nie było łatwo dostać sie w łaski i zdobyć zaufanie chłopaków, którzy wiele lat spędzili na obozach i turniejach. Wszyscy traktowali mnei na początku z rezerwą i badali moją wiedzę i umiejętności. Dla mnie osobiście było to super przeżycie, bo miałem do czyneinia z hokejową elitą w naszym kraju: bracia Mikułowie Artur i Piotr),Tomek Szmidt, Robert Grzeszczak, Rafal Grotowski, Zbyszek Juszczak, bracia Wybieralscy (Krzysztof i Lukasz), Marcin Pobuta, Pawel Sobczak, Tomek Choczaj, Paweł Jakubiak, Alek Korcz, Dariusz Marcinkowski, Dariusz Małecki, Maciej Matuszynski, Eugeniusz Gaczkowski, Mariusz Chyła, Tomasz Cichy, wchodzący do kadry Marcin Strykowski, przepraszam jesli kogoś pominąłem.

Atmosfera w drużynie była fantastyczna. Nowy trener Jerzy Wybieralski, który swoim angielskim spokojem wszystko ogarniał, znał chłopaków pod każdym względem, bo był i jest trenerem naszym, z naszego podwórka, a nie obserwującym zawodników z odległości 600 km.(boski Bassss-Holandia).

Po powrocie z Wałcza, gdzie zbudowaliśmy podstawy formy fizycznej, ruszylismy do Egiptu na kolejne kilkanaście dni budowania formy fizycznej i rozgrywania meczów kontrolnych z drużynami klubowymi i kadrą Egiptu. Atmosfera w drużynie stawała się jeszcze bardziej skonsolidowana i motywowała do dalszej ostrej pracy, bo po powrocie do kraju na święta Bozego Narodzenia i paru dniach cieżkiej pracy w kraju, aż do Nowego Roku czekał nas wyjazd na miesiąc do Australii, gdzie trzeba było zdobywać szybkość,dynamikę i pracować nad taktyką, rozgrywając mecze z drużynami klubowymi ligi australijskiej.

Sam wyjazd do Australii bajeczny, połączenie cieżkiej pracy z wycieczkami, a na koniec zwiedzanie obiektów olimpijskich w Sydney, gdzie już wszystko było gotowe na przyjęcie elity sportowców z całego świata.To był moment kulminacyjny tego wyjazdu. Wszyscy obiecaliśmy sobie, że musimy tu wrócić za parę miesięcy by wziać udział w największej uczcie dla każdego sportowca – IGRZYSKACH OLIMPIJSKICH.

Własnie na jednym z tych obiektów( hala do koszykówki Superdom w Sydney) nasz polski sztab szkoleniowy (J.Wybieralski,L.Hensler) ogłosilł kadrę na turniej przedolimpijski w Osace. Z Sydney powrót na parę dni do domu i wylot na krótkie zgrupowanie do Hiszpanii, a z tamtąd już prosto do Japonii.

Wszyscy dobrze wiemy jak fantastycznie zakonczył się ten turniej dla naszej reprezentacji. Jeśli ktoś mimo wszystko nie pamięta, to z wielka przyjemnoscia przypomne kolejnosc miejsc:

1. Hiszpania 2.Pakistan 3. Korea 4. POLSKA 5. Wielka Brytania 6. Malezja 7. Argentyna 8. Japonia 9. Belgia 10. Nowa Zelandia. Przypominam nie tylko dlatego, że chcę pokazać, jak fantastycznie zagraliśmy na tym turnieju, ale chcę pokazać, gdzie teraz sie znajdujemy. Jest to bardzo przykre dla całego środowiska hokejowego. Minęło prawie 12 lat i tylko my z tej całej wymienionej dziesiątki gdzieś się zapodzialiśmy.

Wszyscy jakoś szybują w górę i zdobywają najwyższe trofea lub są bliscy tego,a my mentalnie żyjemy w austro-węgrzech (PZHT) i nie staramy sie wzorować na najlepszych, tylko popelniamy bląd za blędem. Ostatni to zatrudnieneie holenderskiego sztabu szkoleniowego, który jak widać po ostatnim roku pracy i ostatnim turnieju, nic nie wniósł do naszego hokeja reprezenatcyjnego. Wręcz przeciwnie. Ale jak to mowią fachowcy w PZHT „dajmy im spokojnie popracować”. Daj Bóg żeby nam wyszedł turniej w Indiach, bo inaczej to będzie koniec polskiego hokeja, a tego nikt nie chce, bo wszyscy mamy w głowach i przed oczyma bajeczną grę naszych chłopaków na Igrzyskach w Sydney i nie tylko. Ja pamiętam wszystko i będę im za to wdzięczny do końca życia, bo takich chwil nie zabierze mi już nikt a dzięki ich fantastycznym osiągnieciom jestem tu gdzie jestem.

Panowie! DUŻY RESPECT!

Reklamy

3 thoughts on “Okiem Massiego – część I

  1. Oczywiscie piekne czasy dla naszego sportu , bylo dobrze ale czy nie moglo byc lepiej .Dzis juz nikt tego tematu nie porusza bo po co, bylo minelo .Jestem laikiem wiec sie nie znam a mimo to zadaje sobie pytanie? taka impreza taki potencjal a mimo to polityka PZHT doprowadzila do tego ze nie zagrali zawodnicy, ktorym stopniowo utrudniano wystep z orzelkiem na piersi , dlaczego. ? zrezygnowano z Jagodzinskiego czy byl on zagrozeniem dla Cichego ,Nyckowiak co by bylo gdyby, no mozna gdybac.Dlaczego nie mlody Mikula a np Korcz. Szkoda naprawde szkoda a moglo byc tak pieknie..

  2. Massi piękna prawda ,a kadra dziewczyn i chłopców jedzie na wakacje do Indii.Jak ktoś ma inne zdanie i pieniąde zapraszam na zakładziki WANIA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s